Grupa żołnierzy wspólnie wypychająca samochód terenowy z głębokiego błota w deszczu. Wizualna metafora efektu Ringelmanna i próżniactwa społecznego, pokazująca, jak nadmiar osób w zespole bez podziału zadań obniża efektywność pracy.

Gdy więcej rąk nie oznacza więcej pracy

Efekt Ringelmanna, czyli dlaczego 20 osób nie mogło podnieść Mercedesa?

Im więcej rąk do pracy, tym lżejsza praca. To jedno z największych kłamstw zarządzania, w które wciąż wierzymy. Matematyka na poligonie (i w sali ćwiczeniowej czy biurze) działa inaczej: 1+1 w zespole rzadko równa się 2. Częściej to 1,5. A przy dziesięciu osobach wynik potrafi spaść poniżej zera.

Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź znalazłam lata temu na poligonie, patrząc na ubłoconego Mercedesa mojego dowódcy.

Lekcja z Mercedesem: tłok to nie siła

To były moje początki dowodzenia plutonem. Wracaliśmy z zajęć taktycznych w strugach deszczu, gdy drogą poligonową jechał swoim terenowym Mercedesem dowódca batalionu.

Wydawałoby się, że to auto przejedzie wszędzie, ale żagańskie błoto ma swoje prawa. Pojazd zsunął się do głębokiej koleiny i osiadł brzuchem na twardej grudzie ziemi. Koła kręciły się w powietrzu, wyrzucając fontanny brudnej wody. Sytuacja wydawała się banalna. Mercedes jest lekki, krótki i dość zwinny. To nie ciężarówka. Logika podpowiadała: skoro trzech żołnierzy potrafi go bujnąć, to mając do dyspozycji cały pluton, ponad 20 żołnierzy, po prostu podniesiemy go i przeniesiemy na suchy grunt.

Krzyknęłam: „Wszyscy do wozu! Raz, dwa i wyjeżdżamy!”.

Rzeczywistość szybko zweryfikowała te kalkulacje. Żołnierze rzucili się do pomocy z pełnym zaangażowaniem. I tu pojawił się problem.

Tuż przy tylnej klapie i zderzaku zmieściło się może czterech, pięciu chłopaków. Oni faktycznie napinali mięśnie, zapierali się butami w błocie i robili robotę.

Ale co z resztą? Pozostałych dwudziestu też chciało pomóc. Byli ambitni, chcieli się wykazać przed dowódcą. Ale fizyki nie oszukasz – tył Mercedesa to nie burta ciężarówki. Miejsca „chwytne” szybko się skończyły. Zrobił się zator. Ci z drugiego i trzeciego szeregu, nie mając dostępu do metalu, napierali na plecy kolegów. W tym ścisku nikt nie miał jak stabilnie stanąć.

Efekt? Choć głośno stękali na komendę „raz, dwa!”, w rzeczywistości tylko dociskali kolegów z przodu, zamiast pchać pojazd. Wytworzyli gigantyczny nacisk na… ludzi, a nie na maszynę. Ich chęci były szczere, ale w tym tłoku ich wkład w wyciągnięcie auta był zerowy. Albo udawali, że pchają, albo przeszkadzali tym nielicznym, którzy mieli możliwość realnego napierania.

Próżniactwo społeczne: gdy mózg przechodzi w tryb oszczędzania

To nie kwestia braku chęci. To mechanizm psychologiczny.

Czy moi żołnierze chcieli „oszukać system” żeby się nie napracować? W żadnym wypadku. Chcieli pomóc, ale wpadli w pułapkę własnej liczebności. Podobnie jest z Tobą. Gdy podczas projektu, w którym panuje tłok, wycofujesz się na drugi plan, nie robisz tego z premedytacją. To naturalna reakcja organizmu na sytuację, w której Twój indywidualny wpływ na wynik staje się niewidoczny.

To mechanizm psychologiczny zdefiniowany jako efekt Ringelmanna (lub próżniactwo społeczne). Już w 1913 roku Maximilien Ringelmann  udowodnił, że gdy działamy w grupie, nasz indywidualny wysiłek drastycznie spada.

Wyniki jego eksperymentu są bezlitosne:

  • gdy ciągniemy linę sami, dajemy z siebie 100%;
  • w grupie ośmioosobowej nasz wkład spada do zaledwie 49%!

Gdy nasz wysiłek przestaje być widoczny (lub fizycznie możliwy do wykonania, jak przy małym Mercedesie), mózg instynktownie „oszczędza energię”.

Nie bądź pasażerką na gapę – wróć do procedur

W wojsku, gdy panuje chaos, wracamy do procedur. W życiu cywilnym Twoją procedurą jest struktura. Widzę to wyraźnie: w dużej grupie odpowiedzialność zbiorowa często oznacza brak odpowiedzialności kogokolwiek. Dlatego przygotowałam narzędzie, które pomaga każdemu członkowi zespołu poczuć się potrzebnym i znaleźć swoje „miejsce przy zderzaku” – matrycę odpowiedzialności.

To proste narzędzie, dzięki któremu wiesz jaki jest Twój konkretny kawałek zadania i że nikt inny tego za Ciebie nie zrobi 😊

Zacznij od siebie: jak ruszyć do przodu?

Nie czekaj, aż lider wyznaczy Ci zadanie. Pobierz narzędzie i przy najbliższym projekcie grupowym wyjdź z inicjatywą: „Ustalmy, kto konkretnie za co odpowiada, żebyśmy nie deptali sobie po piętach”.

Bądź tą osobą, która zamiast robić sztuczny tłok, naprawdę porusza sprawy do przodu.

Pobierz narzędzie: matryca odpowiedzialności (PDF).

Źródła:

  1. Kravitz, D. A., & Martin, B. (1986). Ringelmann Rediscovered: The Original Article. Journal of Personality and Social Psychology, 50(5), 936–941. [online] https://surl.lt/huvhdn [dostęp: 15.01.2026].
  2. Latané, B., Williams, K., Harkins, S. (1979). Many hands make light the work: The causes and consequences of social loafing. Journal of Personality and Social Psychology. [online] https://surl.li/bjslma [dostęp: 15.01.2026].
  3. Karau, S. J., Williams, K. D. (1993). Social loafing: A meta-analytic review and theoretical integration. Journal of Personality and Social Psychology. [online] https://surl.li/dwwmhp [dostęp: 15.01.2026].

✍️ Jeśli masz ochotę podzielić się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami na temat efektu Ringelmanna zapraszam do pozostawienia komentarza poniżej.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Izabela Wlizło
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.